To dokładnie jak u mnie każdy wypad sprawia mi radochę i przyjemność.zawodowcem byłem ale w innej dyscyplinie podn.ciężarów ładnych parę lat dźwigałem,trochę mięśnie musiałem przekwalfikować ale siła w nogach pozostała do dziś co się przydaje bo teren u mnie bardzo pagórkowaty.Żyłka sportowej rywalizacji jednak we mnie pozostała i czasami lubię sie pościgać jak kogo spotkam na trasie.Teraz czasem dysponuje większym ale wszystko rozbija sie o brak kasy żeby jeździc po maratonikach przydał by się jakiś sponsoring.
tadzik1963 23:10 sobota, 13 grudnia 2008
Tadzik przjacielu , kto ci powiedzial ze ja zawodowcem jestem.
chmielu 14:10 sobota, 13 grudnia 2008
nigdy nie bylem i nie chce byc.
jezdze dla przyjemnosci - tak turystycznie mozna powiedziec.
tez sie wybieram na jakis maratonik ale narazie nie mam za bardzo na to czasu i kasy.
a lokalne wyscigi ? tez sie staram uczestniczyc - cross wieruszowski zaliczam co roku.
pozdrawiam.
Koledzy nie ekscytujcie się tak."żal mi dupy nie sciska" moze i z racji mojego wieku te cyferki w moim logo to rok urodzenia.Wytrwałości mi nie brakuje co zresztą widać,a każda wolną chwilę spędzam na rowerze.Od tego roku tych chwil mam dużo więcej bo jestem na emeryturze,co się automatycznie przełożyło na roczny przebieg.Szkoda tylko że Byczyna tak daleko (znalazłem więcej takich miejscowosci wszystkie daleko)od Radlina(koło Rybnika i Wodzisławia Śl) bo chętnie bym przyjął wyzwanie ,chciałbym się spróbować z zawodowcami,a z młodością przegrać to nie wstyd.Może się spotkamy kiedyś na jakimś maratonie przymierzam się do udziału, na razie brałem udział u nas w lokalnych szosowych można powiedzieć z powodzeniem,Bike Orient tegoroczny w Wolborzu zaliczyłem.Czyli chyba do cieniasów się nie zaliczam.Pozdrawiam.
tadzik1963 01:02 sobota, 13 grudnia 2008
vwt chmielu widze postanowienie noworoczne, bede trzymał za słowo, uzupełniasz wszystko, a potem moze jakieś fotki?? i zrobie Ci lepszy wyglad tego bloga, z odnośnikiem na moj, zeby do mnie tez ktos zagladał... bo zanim znowu trafie do top20 to pewnie lipiec nadejdzie
badas 00:45 piątek, 12 grudnia 2008
kolego tadzik ja ręczę za kolegę chmiela... dlatego przeczytaj z łaski swojej dane u niego komentarze i wtedy proszę się wypowiadać, rozumiem że za przeporszeniem i w ogole "żal Ci dupe ściska", ale wiedz że nie jesteś odosobniony, bo mnie też. niestety jakbyś siadł na koło panu chmielowi to byś pewnie odpadł po 2óch kilometrach, ponieważ tak ma większość. czytaj i podziwiaj wytrwałość, jak ja. a potem siadaj na rower jak tylko masz czas i cwicz zeby sie spróbować. bo chmielu coraz bardziej wyścigowo nastrojony jest, moze wyrosnie z niego nasz nowy DjWiro?
badas 00:38 piątek, 12 grudnia 2008
No jezeli jeździsz do pracy to Jesteś kolego Chmielu usprawiedliwiony,ale przygladajac sie Twoim wpisom,myslę że nie tylko ja odniosłem takie wrazenie o czym wspominałem,Gdybyś odnotował że to do pracy orientacyjny czas wtedy nikt by się nie czepiał.No i trzymam Cię za słowo jak obiecałeś uzupełniać rubryki. Pozdrawiam i przepraszam jeżeli uraziłem.
tadzik1963 00:36 piątek, 12 grudnia 2008
Kolego tadzik. Troszkę luzu. Ja mam do pracy akurat 23 km i z tąd ten przebieg. Poza tym nie mam ochoty wydluzac sobie trasy bo zimno sie zrobilo. Jezdze tyle ile to konieczne. Co do innych wpisow to przysieglem sobie ze od nowego roku bede uzupelnial wszystkie rubryki.
chmielu 17:44 czwartek, 11 grudnia 2008
Takze kolego- spokojnie wszystko w swoim czasie i jaj sobie nie robie.
Kolego Chmielu z szacunkiem mam do Ciebie pytanie jak Ci się udaje tak regularnie równo po 46km dziennie robić,czy masz jakiś program co Ci to automatycznie wpisuje,a gdzie czas nie mówiąc o opisie trasy i na jakim rowerze.Jak już wpisujesz km to zadaj se trochę trudu minutkę dłużej i wpisz coś więcej.Teraz za przeproszeniem wygląda to jakbyś sobie jaja z tego robił.
tadzik1963 23:02 środa, 10 grudnia 2008